sobota, 31 marca 2018

Greenery

Poznajcie mój ulubiony sweter :)

Jest lekki i mięciutki jak chmurka, waży dokładnie 244 gramy i nie ma niczego przytulniejszego na świecie. Zrobiłam go w styczniu i od tej pory praktycznie z niego nie wychodzę. Sweter powstał na podstawie wzoru Melanie ale ze sporymi modyfikacjami - chciałam żeby przypominał krojem mój ukochany, znoszony już pulower. 





Ostatnio zakochałam się w ciemnych, mszystych odcieniach zieleni i uparcie dziergam jedynie w tym kolorze.

Sweter wydziergałam z wełny Colourmart Lace Merino grubości 3/44NM i Rowan Kidsilk Haze. Kolory świetnie się dopasowały a lekko lśniąca nitka Kidsilka dodaje swetrowi odrobiny luksusu. Na żywo dzianina robi świetne wrażenie. Włóczka Rowana była przyjemnym zaskoczeniem, spodziewałam się że będzie gryząca ale po kilku użyciach włóczka wyraźnie zmiękła i noszenie jej przy ciele nie jest już wielkim wyzwaniem.

Dane techniczne:
Wzór: Melanie z modyfikacjami
Mój projekt na Ravelry: Greenery
Druty: 3.25 mm na korpus i rękawy, 3.00 mm na ściągacze, 2.50 mm na kołnierz
Wełna: 2 nitki Colourmart Lace Merino 3/44NMG i jedna nitka Rowan Kidsilk Haze

Modyfikacje do wzoru: dziergałam Melanie w rozmiarze pomiędzy M i L. Przed połączeniem swetra pod pachami dodałam łącznie około 24 oczka, żeby sweter wyszedł nieco luźniejszy niż oryginał. Przy rękawach i na dole swetra zrobiłam regularny ściągacz 1:1. 



Uwielbiam go i na pewno zrobię takich więcej! :)

czwartek, 12 stycznia 2017

265 gramów puchatego luksusu

Tyle dokładnie waży mój nowy sweter. Jest milusiński, miękki jak kaczuszka i po prostu przepiękny. Napisałabym jeszcze trochę peanów na cześć wzoru i talentu jego autorki ale wydaje mi się, że zdjęcia mówią same za siebie!



Spodobała mi się prosta forma swetra i klasyczne ale ciekawe wykończenia w postaci podkładanego kołnierza i dolnego mankietu. Większość osób, które miały szansę oglądać mnie w tym swetrze, nie mogła uwierzyć, że zrobiłam go sama a nie kupiłam w sklepie - dzięki wyważonym detalom i nowoczesnemu krojowi sweter jest naprawdę "na czasie". Jestem pewna, że podobne w formie dzianiny można znaleźć w drogich dizajnerskich sklepach za grube hajsy. 






Nie widać tego na zdjęciach, ale zrezygnowałam z podszywania mankietów rękawów. Noszę je rozwinięte i tylko czasami podwijam - mimo braku jakiegokolwiek ściągacza czy specjalnego zakończenia oczek, prosty łańcuszek oczek prawych wygląda bardzo ładnie i pasuje do całości swetra. Ostatnio rękawy we wszystkich moich swetrach robię na długość przed nadgarstek. Jest bardzo wygodna i przestałam je w końcu podwijać i rozciągać.





Dane techniczne:

Strona projektu: Melanie
Wzór: Melanie autorstwa Marzeny Kołaczek
Włóczka: Lilou Merino Fingering Cold Snap + Julie Asselin Anatolia Echo
Zużycie: odpowiednio - niecałe 2 motki / 2.5 motka
Rozmiar: 100 cm
Druty: 3.75 mm na korpus i 2.5 mm na podwójne mankiety

Jak dla mnie ten sweter to kwintesencja luksusu. Jest w nim mój ukochany merynos od Lilou w przepięknym, chłodnym szarym kolorze i dodatkowa moherowo-jedwabna niteczka Anatolii. Większość moherowatych włóczek mnie niestety gryzie, więc obawiałam się i tego moheru ale okazało się, że niepotrzebnie. Anatolia jest miękka i cudownie wygląda połączona z inną wełną. Niestety bardzo się kłaczy no ale tak chyba mają wszystkie mohery. Nie można mieć wszystkiego...



wtorek, 6 grudnia 2016

Birch Bay

Dawno, dawno temu, we wrześniu, kiedy skończyłam ten sweter, Marzena była tak miła i zaproponowała mi jego sesję zdjęciową. Nie muszę chyba mówić, że byłam wniebowzięta, bo pewnie każdy kto widział zdjęcia Marzeny (ze mną włącznie), nie raz podziwiał i zazdrościł... Jakoś tak się złożyło, że na sesję zdołałyśmy się umówić dopiero pod koniec listopada... Jak powszechnie wiadomo, dwa stopnie na minusie i ostry wiatr to najlepsze warunki do robienia zdjęć! Ostatecznie nic tak nie spaja przyjaźni jak wspólne odmrażanie sobie tyłka pośrodku lasu :)

Wyniki współpracy kłody drewna (to ja) z artystyczną duszą (to Marzena) można podziwiać poniżej. Zdjęć będzie dużo, bo trudno mi było ich wszystkich nie pokazać. Marzena - pięknie Ci dziękuję za zdjęcia i całą Twoją pracę! 










Sweter wydziergałam z włóczki Cascade 220. Bardzo lubię tę wełnę. Jest, co prawda, nieco szorstka i zdecydowanie czuje się to na ciele ale ma niesamowity rustykalny wygląd, który pozwala osiągnąć odpowiedni efekt przy takich swetrach jak Birch Bay właśnie. Dwa lata temu wydziergałam z niej szalik i muszę powiedzieć, że przez ten czas włóczka ani trochę się nie zmechaciła a szalik wygląda na prawie nowy.


Dane techniczne:

Wzór: Birch Bay
Włóczka: Cascade 220 w kolorze 8401 Grey
Zużycie: 4.9 motka
Druty: 4.5 mm na korpus i ściągacz, 4.0 mm i 3.5 mm na rękawy oraz 3.5 mm na ściągacz przy dekolcie







Wzór jest godny polecenia, ścieg liści dębu jest niepowtarzalny i wygląda świetnie w gotowej dzianinie. Niestety, jak to zwykle z wzorami z Brooklyn Tweed bywa, wzór zakłada dzierganie swetra w kawałkach i zszywanie. Jedynie rękawy są nabierane po bokach i dziergane w okrążeniach. Generalnie powiedziałabym, że wzór jest bardzo wymagający, jeśli chodzi o używane techniki i na pewno nie nadaje się dla osób początkujących. Doświadczonym dziewiarkom nie sprawi problemu, ale nie ma tu zbyt wiele miejsca na bezmyślne, telewizyjne dzierganie - trzeba cały czas uważać na to, co się robi.

Przez chwilę zastanawiałam się nad tym, czy nie robić go w jednym kawałku ale doszłam do wniosku, że oversize'y dużo lepiej się układają, gdy są szyte i zdecydowałam się dziergać zgodnie ze wzorem. Nie czuję się dobrze w golfach, więc w mojej wersji go po prostu ominęłam.



To by było na tyle - jak Wam się podoba? :) 

środa, 3 lutego 2016

Co ten kaszmir?

W listopadzie kupiłam sobie całkiem pstrokaty płaszcz i zamarzyła mi się do niego zwykła, prosta czarna czapka. Poszłam z marzeniami nieco dalej i stwierdziłam, że skoro ma być prosta to niech sobie będzie luksusowa, a najlepiej kaszmirowa! A co :)

To był pierwszy raz, kiedy pracowałam z włóczką o składzie 100% kaszmir i z początku byłam bardzo rozczarowana - wcale nie wydawał się tak miękki i kaszmirowy jak można się po kaszmirze spodziewać... Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że nad kaszmirem trzeba trochę popracować - ponosić, pokiziać, pomemlać go, żeby zmiękł. A im dłużej noszony, memlany i kiziany, tym miększy się staje. Po kilku wielkich wyjściach moja czapka stała się mięciutka jak pupcia kaczuszki i tym samym awansowała na pozycję ulubionej w tym sezonie!




Nitka Solo Cashmere ma strukturę łańcuszka. Jeszcze z takiej nie dziergałam! Na Ravelry ta włóczka jest oznaczona jako grubość DK, co uważam za chybione. Czapkę przerabiałam na drutach 3.0 chyba tylko z lenistwa, bo włóczce przydałyby się druty 2.5 mm, więc moim zdaniem jest to najwyżej fingering. To też było lekkie rozczarowanie, bo planowałam nieco grubszą czapkę a ta jest całkiem cienka i wiotka ale szybko się do niej przyzwyczaiłam i teraz bardzo się kochamy!

Dane techniczne:

Wzór: Własne kombinacje inspirowane Simple Moss Stitch Hat
Druty: 3.0 mm i 3.5 mm
Włóczka: Lana Grossa Solo Cashmere 110
Zużycie: 35 gramów

Na początku wpadł mi do głowy pomysł, że wydziergam czapkę ściegiem ryżowym. Znalazłam na Ravelry dokładnie taki wzór jaki uwidział mi się w głowie ale próbka była zupełnie od czapy więc improwizowałam, zupełnie nie zwracając uwagi na wzór.

Najlepszym pomysłem na jaki wpadłam (i jestem z siebie bardzo, bardzo dumna) było pogrubienie ściągacza dodatkową nitką. Użyłam włóczki Filcolana Arwetta w kolorze czarnym. Pierwotnie zrobiłam to po to, żeby czapka była cieplejsza ale okazało się, że ten kaszmir w używaniu się rozciągnął. Musiałabym tę czapkę poprawić, gdyby nie to że Arwetta dzielnie chroni ściągacz przed deformacją :) Na ściągacz użyłam drutów (chyba) 3.5 mm a całą resztę dziergałam na trójkach, pojedynczą nitką kaszmiru.